Jak wyglądałyby Gliwice, gdybyśmy spojrzeli na nie okiem Tadeusza Różewicza i Horsta Bienka? Na to pytanie spróbujemy poszukać odpowiedzi podczas spaceru literackiego. Ślady przeszłości odkryje przed nami współczesny poeta i krytyk literacki – Krzysztof Siwczyk.
Przypomnijmy, Tadeusz Różewicz był związany z Gliwicami przez ponad dwie dekady. Tu napisał wiele ze swoich najważniejszych wierszy, tu do rąk czytelników trafiła „Kartoteka”, która zmieniła oblicze polskiego dramatu powojennego.
Różewicz trafił do naszego miasta z Krakowa, a wszystko za sprawą miłości do Wiesławy Kozłowskiej, jego przyszłej żony.
Mieszkanie pisarza mieściło się przy ul. Zygmunta Starego 28 i było literackim azylem, przestrzenią do tworzenia (mimo wątpliwości kolegi po piórze, Juliana Tuwima, który grzmiał: „Na miłość Boską, co pan tam robi w tych Gliwicach?”) A więc jeśli myślimy o Różewiczu w Gliwicach, to powinniśmy pamiętać o jego mieszkaniu – artystycznym zaciszu, ale przywołać powinniśmy też pobliskie pola i łąki oraz Rynek i maleńkie uliczki, którymi spacerował. Gdy w 1968 r. poeta opuszał Gliwice, mówił: „Interesują mnie miasta w rozwoju, miasta dynamiczne, miasta które zmieniają się w moich oczach i z którymi ja się zmieniam. Może dlatego przemieszkałem 20 lat w Gliwicach”. Po wyjeździe, autor „Niepokoju” zamieszkał we Wrocławiu.
Gliwice to także rodzinne miasto Horsta Bienka. Jeśli uważnie wczytamy się w jego powieści (zwłaszcza tetralogię), na ich kartach odkryjemy ślady miasta. Jego świat, „kwadrat dzieciństwa”, to rodzinny dom na Zatorzu, pobliski las, szkoła i kościół. Te punkty stały się swoistym literackim uniwersum pisarza. Nie są jednak jedynym znacznikiem jego obecności w Gliwicach. Warto wspomnieć też o Nowym Świecie, gdzie mieszkali bohaterowie „Pierwszej polki”, Urzędzie Miejskim, Teatrze Miejskim, cmentarzu żydowskim.
Wydarzenie przygotowane jest w ramach projektu „Hogwart czy Harvard” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.







